Sposób parzenia kawy – obok jakości i rodzaju użytych do produkcji ziaren – ma zasadniczy wpływ na jej walory smakowe. Jedną z najbardziej znanych na świecie metod parzenia jest kawa po turecku. Do jej przygotowania potrzebne jest specjalne naczynie – najlepszy jest ibrik, ale jeśli są problemy ze zdobyciem takowego, nieduży tygielek miedziany powinien w zupełności wystarczyć. W ostateczności może być to mały rondelek. Jeżeli chodzi o proporcje składników, to zależą one od tego, dla ilu osób chcemy przygotować napój. Na jedną filiżankę przypadać powinna solidna łyżeczka kawy oraz łyżeczka cukru (jeśli ktoś nie przepada za słodzoną kawą, można cukru nie dodawać).
Do tygielka trzeba nalać wody – tak, by był nią wypełniony mniej więcej do połowy. Należy ją podgrzać, ale nie zagotowywać. Następnie dodajemy powyższe składniki. Całość gotujemy na średnim ogniu. Wywar trzeba trzy razy doprowadzić do wrzenia – zagotować, wyłączyć, ponownie zagotować etc. Pod koniec gotowania trzeba zachować ostrożność, ponieważ kawa ma to do siebie, że powiększa objętość. Aby zabiec jej wykipieniu, należy ją na moment zestawić z ognia. Następnie tak przygotowany napój rozlewamy do filiżanek – najlepsze będą małe naczynia (gdy zależy nam na charakterystycznej piance – to, co zostało w tygielku powinniśmy raz jeszcze zagotować).
Kawę po turecku należy pić w małych ilościach, ponieważ jest bardzo mocna. Ma duże właściwości pobudzające. Jako ciekawostkę można w tym momencie przytoczyć informację, iż w Grecji kawa zaparzona w powyżej opisany sposób określana jest mianem kawy po grecku. O takim, a nie innym nazewnictwie zadecydowały już jakiś czas temu względy polityczne – i tak już pozostało do dzisiaj. Warto też wspomnieć, że parzenie i picie kawy w Turcji jest niezwykle istotnym elementem tamtejszej kultury. Filiżaneczka „małej czarnej” jest tutaj spożywana około południa oraz serwowana jako zakończenie posiłku. Jako, że Turcy preferują bardzo mocno osłodzone napoje, tak i kawa tam jest strasznie słodka.


